środa, 4 maja 2016

epilog

Czekoladooki spokojnie otworzył drzwi do domu i wszedł do przyjemnie chłodnego wnętrza. Z kuchni dobiegały do jego nozdrzy smakowite zapachy a gdzieś zza domu słyszał wesoły śmiech własnego syna i poszczekiwanie ukochanego przez wszystkich domowników amerykańskiego pitbulteriera. Szybko zrzucił buty w przedpokoju, rzucając bluzę na półkę i z szerokim uśmiechem wszedł do kuchni.
-Dzień dobry, kochanie – przywitał się czule ze swoją żoną.
-Dobrze,że już jesteś. Zaraz będzie obiad. - powiedziała wesoło czule poprawiając jego włosy.
-Pomóc ci w czymś?
-Nie. Idź tylko zawołaj Niklasa. Niech umyje ręce i możemy siadać do stołu. - posłała w jego stronę czuły uśmiech. Pokiwał głową i wyszedł na taras.
-Hej Niki! Chodź myć łapki! - zawołał syna opierając się o pięknie zdobioną drewnianą barierkę.
-Idę tato! - odkrzyknął chłopczyk.

-Chwila na relaks – zaśmiała się lekko blondynka wychodząc w cienkiej piżamce na taras i usadowiła się na kolanach męża. Ten automatycznie oplótł ją silnymi ramionami w talii i mocniej do siebie przytulił opierając podbródek na jej ramieniu.
-Niklas już śpi? - zapytał spokojnie, wdychając mangowy zapach jej zestawu do kąpieli.
-Tak. Zasnął przed chwilą. - uśmiechnęła się lekko i spojrzała na męża. Cmoknęła go w policzek z radosnymi iskierkami w oczach.
-Wiesz jak bardzo cię kocham? - zapytał poważnie patrząc jej w oczy i poprawił jej mokre włosy.
-Tak bardzo bardzo? - zaśmiała się delikatnie gładząc jego policzek.
-Nawet nie wiesz jak bardzo. - obdarował ją czarującym uśmiechem.
-Ale ja ciebie i tak bardziej. - powiedziała beztrosko śmiejąc się wesoło. Uśmiechnął się do niej ponownie i złączył ich wargi w czułym pocałunku.
-Karl... wiesz co? - zaczęła niepewnie kiedy w końcu się od siebie oderwali.
-Hmmm? - zamruczał wtulając twarz w jej włosy.
-Będzie trzeba wyremontować jakiś pokój... - powiedziała cicho.
-Ale po co? - spojrzał na nią zaskoczony marszcząc delikatnie brwi. Westchnęła i położyła jedną z jego dłoni na swoim brzuchu.
-Dlatego. - wydukała tylko. Geiger siedział jeszcze chwilę bez ruchu trawiąc w głowie przekazaną informację. Spojrzała na niego niepewnie bojąc się jego reakcji. Po chwili Niemiec uśmiechnął się szeroko i chwycił ją mocno wstając z krzesła i obrócił się z nią dookoła własnej osi.
-JAK CUDOWNIE! - wykrzyczał patrząc na nią szczęśliwy.
-Ciii... nie krzycz. - zaśmiała się cicho zarzucając mu ręce na szyję.
-Trudno nie krzyczeć ze szczęścia. - powiedział z wesołym śmiechem i mocno ją do siebie przyciągnął namiętnie wpijając się w jej usta.


Po raz kolejny zerknął na małą, piękną blond istotkę śpiącą w różowym łóżeczku. Jest przykryta kocykiem w słoniki. Malutkie dłonie zaciśnięte w piąstki położone ma koło głowy. Uśmiechnął się szeroko dumny. Miał kochającą żonę, piękną córkę, wspaniałych przyjaciół.
-O tu jesteś. - usłyszał cichy i ciepły szept kobiety swojego życia. Spojrzał na nią czułym wzrokiem i delikatnie kiwnął głową. Podeszła cichutko do krzesła i zaczęła masować mu spięte ramiona. Zamruczał cicho od razu rozluźniając mięśnie.
-Czas iść spać, bo jutro znowu zaśpisz na trening, panie trenerze. - zaśmiała się cicho mierzwiąc jego przydługie włosy.
-No i trudno – zamruczał podnosząc się z krzesła i poprawił kocyk swojej córki.
-Andi... Amelia będzie spokojnie teraz spała. Obudzi się dopiero koło drugiej na jedzonko. - powiedziała spokojnie przytulając się do pleców męża.
-Wiem, skarbie – zaśmiał się cicho. Odwrócił się w jej stronę i pocałował ją czule. Oddała jego pocałunek i odetchnęła głęboko.
-Kocham cię, Andreas. Wiesz o tym? - zapytała kiedy blondyn delikatnie oparł ją o ścianę w korytarzu wcześniej zamykając drzwi do pokoju córki.

-Ja ciebie też, Kath. Najbardziej na świecie. - uśmiechnął się składając namiętne pocałunki na jej ustach i przenosząc się na jej szyję.




Dobrnęłam do końca.
Mamy słodkie zakończenie. To było sweet love story, można by rzec.
Polubiłam Anne i Karla, wiecie? Mam nadzieję, że wam również przypadli do gustu, pomimo niekiedy mojej nieudolności pisarskiej (wybaczcie, jestem ścisłowcem).


Przede wszystkim chciałam podziękować Wam, kochane!
Zarówno tym, które były ze mną od samego początku (Black Angel oraz Anette15), jak również tym, które dołączyły w trakcie trwania historii i wytrzymały do jej końca.
Wasze komentarze mnie mega motywowały do dalszego pisania i po części do zmienienia fabuły. Pomimo, że nie odpowiadałam na wasze słowa, każdy komentarz przeczytałam. Z ręką na sercu to piszę!
Cóż mogę jeszcze dodać?
Sama nie wiem. Zasób słów wyczerpałam dziś na maturze. Swoją drogą widząc temat wypracowania pomyślałam "Tyle fanfiction do przykładów!". Naprawdę mogę być dumna ze swojej obecności w tej społeczności!

Jednocześnie, tak jak obiecałam, zapraszam na "Love will come unseen..."  gdzie już czeka na was świeżutko opublikowany prolog.
W rolach głównych Anielle i Stephan Leyhe!

Do zobaczenia!
Buziole! :*

10 komentarzy:

  1. Ooo!
    Naprawdę mi szkoda, że już koniec. Ciężko będzie mi się rozstać z Karlem i Ann.
    Co do epilogu cudowny :* jak każdy twój rozdział.
    PS: Już wbijam do Stefana
    Buziole :***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogłabym to jeszcze pociągnąć, ale czy to by miało sens?
      Karl jeszcze powróci, już niebawem. w trochę innej postaci ale jednak ;)
      dziękuję :*

      Usuń
  2. Hej, słońce ;*
    Epilog cudowny, piękny... Cieszę się, że wszystko skończyło się dobrze. Karl i Anne są małżeństwem i spodziewają się drugiego dziecka! To piękne ♥
    Nie zapominajmy też o Andim, który na początku mnie irytował, aż wreszcie zmądrzał!
    To ja dziękuję za tę piękną historię! ♥
    Ściskam i już lecę na drugiego bloga ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak ich kocham, że wszystko musiało się skończyć dobrze :D
      dziękuję za komentarz zarówno tutaj jak i pod wszystkimi poprzednimi rozdziałami :*

      Usuń
  3. Jestem!
    Już koniec? Szkoda troszku... :(
    Ale epilog cudny, bardzo mi się podoba, jak całe opowiadania zresztą ^^ Fajnie, że wszystko dobrze się skończyło i doczekałyśmy się jednak tego happy endu. No i Andi też się ogarnął, plus dla tego pana :D Bo jakoś wybitną sympatią go u ciebie nie darzyłam...
    No nic kochana, to chyba ja powinnam ci podziękować, bo gdyby nie twój talent (nie zaprzeczaj) i chęci do pisania, to ja nie miałabym czego czytać ♥
    Czekam na kolejne perełki!
    Buziaki :**
    PS. Oj tak, wczorajszą rozprawkę można było wypełnić tysiącem przykładów fanfiction, aż się prosiło :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wszystko ma swój koniec, niestety ;)
      dziękuję za komentarze <3
      :*

      Usuń
  4. Hej!
    Może troszkę żałuję, że to już koniec, ale za to jaki koniec! Słodko, słodko nam się zrobiło, ale nie za słodko :-) Nie sztucznie, tak normalnie :-)
    Rodzinka wkrótce się powiększy i wszystko u Anne i Karla się układa. A i nie zapomniałaś o Andreasie, który też jest szczęśliwy u boku Kath. Jest dumnym tatusiem i... szanownym panem trenerem :-)
    Cudowne było to opowiadanie. Już nie mogę doczekać się kolejnego, dlatego pędzę czytać prolog.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Życzę bardzo powodzenia na maturze i dziękuję za twoją pracę włożoną w ten ff <3 Życie ułożyło się bohaterom - ale teraz przerzucamy się na komplikacje nowych :) Cóż, trzeba lecieć sprawdzić co na nowym blogu :) Buziole :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki za życzenie powodzenia - raczej przyniosło skutek :*
      dziękuję, że czytałaś moje wypociny <3

      Usuń