środa, 13 kwietnia 2016

15.

Geiger
-No przecież mówiłem wam, żeby to nie wychodziło na zewnątrz kadry! - tak wkurzonego Schustera to już dawno nie widziałem. Delikatna dłoń Anne ściskała moją pod stołem. Na pierwszy rzut oka było widać jej zdenerwowanie.
-Trenerze. To moja wina. Mnie poniosło. Oddałem tak fantastyczny skok i jakoś nie udało mi się pohamować mojej wielkiej radości z tego wszystkiego... No i tak jakoś wyszło. - powiedziałem spokojnie patrząc na niego. Łypnął na mnie zły i przeczesał palcami resztki włosów.
-Dzieci drogie... Przecież dziennikarze wam teraz nie dadzą żyć. - westchnął ciężko.
-Wiemy o tym... No ale już przecież nie cofniemy tego co się stało. - powiedziała cicho Anne. Delikatnie pogłaskałem jej dłoń kciukiem i uśmiechnąłem się ciepło. Zerknęła na mnie niepewnie.
-Poradzimy sobie. - powiedziałem pewnie patrząc jej w oczy, w których natychmiastowo pojawiły się iskierki szczęścia, a następnie przeniosłem wzrok na Wernera. Patrzył na nas intensywnie ale po chwili na jego surowym obliczu pojawił się lekki uśmiech.
-No bo jakby jeden z moich najlepszych zawodników i najlepsza fizjoterapeutka nie mieli dać rady? - zapytał unosząc kąciki ust do góry i poklepał mnie po ramieniu.

Wracaliśmy do pokoju ze splecionymi ze sobą dłońmi. Wchodząc na nasze piętro zobaczyłem całą kadrę stojącą pod naszymi drzwiami.
-A co to za zlot czarownic? - zapytała poważnie blondynka patrząc na nich pytająco.
-Żyjecie! - pisnął radośnie Wank i porwał lekarkę w objęcia. Spojrzałem na to wszystko zszokowany.
-Schustera było słychać nawet w Chinach. - wyjaśnił spokojnie Wellinger patrząc na mnie z lekkim uśmiechem. Zaśmiałem się lekko i wzruszyłem delikatnie ramionami.
-Niedźwiedź został poskromiony więc teraz trzeba czekać na hieny. - westchnąłem nerwowo mierzwiąc włosy. - A tak w ogóle Wank mógłbyś puścić moją dziewczynę? - zapytałem nieco zirytowany widząc, że Andreas nie zamierza zbyt szybko odstawić mojej partnerki na ziemię coś jej gorliwie tłumacząc.
-A ty się tam nie odzywaj! - burknął oburzony brunet i machnął na mnie ręką. Podniosłem wysoko brwi ściskając wargi w wąską kreskę.
-Opowiada mi o rodzajach prezerwatyw. - powiedziała ze śmiechem Anne patrząc na mnie. Moja szczęka bez mojej świadomości opuściła się w dół.
-Ja tam myślę, że oni już wszystkie mają przetestowane. Wnioskuję po odgłosach nocnych. - powiedział poważnie Freitag. Zgromiłem go wzrokiem.
-Naprawdę lubisz ich podsłuchiwać? - zapytał poważnie Severin patrząc na niego.
-Nie lubię. Muszę. - burknął zniesmaczony Richard patrząc na mnie mrużąc oczy. Z szerokim uśmiechem wzruszyłem ramionami.
-Ej dobra Wank. Koniec tego dobrego. - nie wytrzymałem w końcu i podszedłem do Andreasa uwalniając z jego łap moją Anne.


Wellinger
Jak zawsze po kolacji poszedłem do Anne na masaż. Po wybuchu Wernera postanowiłem ich przeprosić za swoje zachowanie więc poprosiłem Karla, żeby został w pokoju na chwilę. Miał zasadę żeby nie przeszkadzać blondynce w pracy, dlatego zawsze wychodził pobiegać.
-Jestem już. - uśmiechnąłem się wchodząc do ich pokoju oczywiście nie zapominając wcześniej zapukać. Anne uśmiechnęła się do mnie znad swojego laptopa i od razu odłożyła go na półkę zamykając go.
-Karl jest pod prysznicem więc pewnie zaraz wyjdzie. - wytłumaczyła widząc, że taksuję pokój spojrzeniem. Kiwnąłem delikatnie głową i usiadłem na łóżku do masażu. - Jak chcesz to możemy już zacząć. - powiedziała spokojnie wyciągając z torby jakieś maści.
-Tylko nie tą brązową bo capie później pół nocy. - skrzywiłem się na widok tubki. Blondynka zaśmiała się lekko.
-Ciesz się, że pomaga. - powiedziała z szerokim uśmiechem. - no rozbieraj się raz raz.
-Ale że tak od razu? - wypaliłem.
-To co masz pod bielizną zostaw dla siebie. Ja tego oglądać nie chcę. - powiedziała mając do twarzy przyklejony słodziutki uśmiech. Wyszczerzyłem ząbki w uśmiechu i ściągnąłem koszulkę kładąc się na brzuchu. Już po chwili czułem jej sprawne dłonie nanoszące maść na moje plecy i delikatny masaż. Blondynka wyczuwała wszystkie moje pospinane mięśnie, które pod wpływem jej dotyku się rozluźniały. Przymknąłem oczy i już prawie zasypiałem kiedy do pokoju wszedł Geiger.
-Cześć. - mruknąłem zerkając na niego. Uśmiechnął się lekko i zerknął na swój telefon.
-Karl znowu zmoczysz pościel tą wodą z włosów. - mruknęła Angie zerkając na niego ale nadal mnie masowała. Ta to ma podzielność uwagi.
-Wycierałem ręcznikiem. Bardziej się nie da – powiedział ze śmiechem Karl siadając na łóżku.
-Spadaj na swoją stronę a nie moją kołdrę będziesz moczył! - fuknęła oburzona.
-Wtedy będziesz mogła spać pod moją.
-Nie bo w nocy mi całą zabierasz!
-Kto tu komu kołdre zabiera – powiedział wybuchając śmiechem. Przysłuchiwałem im się w ciszy. Jak stare dobre małżeństwo. Zaśmiałem się cicho i syknąłem czując mocniejszy nacisk dłoni Anne.
-No co? - mruknąłem patrząc na nią z wyrzutem.
-Nie śmiej się. - mruknęła. Zauważyłem delikatnie rumieńce na jej twarzy. Ktoś tu się zawstydził?

Anne
-Dobra. Słuchajcie... Bo ja ten... No... - zaczął dukać Wellinger kiedy skończyłam masaż a on stanął niepewnie naprzeciwko mnie i Karla. Zerknęłam na Geigera który w skupieniu czekał na słowa swojego kolegi z reprezentacji. Wiedziałam, że to co chciał powiedzieć Andreas zbyt szybko nie przejdzie mu przez gardło więc usiadłam za plecami swojego ukochanego opierając się o jego ramię.
-No wykrztuś to z siebie. - nie wytrzymałam w końcu ciszy panującej w naszym pokoju. Spojrzał na mnie nieco przerażonym spojrzeniem i nerwowo zmierzwił dłonią włosy.
-Bo ja chciałem was przeprosić za moje zachowanie. Zwłaszcza ciebie Anne. - wydobyło się w końcu z jego gardła. Karl z wrażenia aż zakrztusił się własną śliną a ja wpatrywałam się w Wellingera z szeroko otwartymi oczami i ustami.
-Co cię tak wzięło na przeprosiny? - zapytał w końcu Geiger patrząc na kolegę z kadry.
-No bo jednak doszedłem do wniosku, że byłem niesprawiedliwy wobec was. Myślałem, że sami chcecie się ukrywać ze swoim związkiem i trochę się z was nabijałem. Teraz wiem, że po części Schuster maczał w tym palce... - westchnął i nieco zdenerwowany położył dłoń na karku masując go. Westchnęłam ciężko patrząc na niego i pokręciłam lekko głową.
-A ja cały czas myślałem, że jesteś zazdrosny o Anne. - przyznał spokojnie Karl.
-Nie o Anne a o to, że możesz ją mieć cały czas przy sobie a ja z Kath widuję się mega rzadko. - powiedział smutny.
-Andi... tylko że żadne z nas nie jest temu winne. - powiedziałam poważnie patrząc na niego.
-Ja wiem, wiem... Sam nie wiem czemu tak reagowałem. - przyznał zmieszany. Spojrzałam na Karla, który uśmiechał się delikatnie. Zerknął na mnie i przytulił do siebie. Oparłam głowę o jego ramię i westchnęłam cicho.
-Jeszcze raz usłyszę od ciebie złe słowo w moim kierunku to poczujesz co to zemsta fizjoterapeutki. - powiedziałam po chwili i wstałam, żeby delikatnie przytulić chłopaka. Uśmiechnął się do mnie lekko i objął ramionami. Poklepałam go delikatnie po plecach i uśmiechnęłam się szczęśliwa, że w końcu się wszystko wyjaśniło.




Rozdział napisany na szybko.
W początkowej koncepcji miało go nie być, ale jest :D

z powodu nieco napiętego grafiku:
informuję was, kochane wy moje, że ja czytam wasze blogi i nowości. niestety nie zawsze mam czas albo pomysł na komentarz. postaram się jakoś odkupić moje winy, niestety dopiero w maju.

Czekam na wasze oceny tego powyżej :*

CZYTASZ? SKOMENTUJ! <3

7 komentarzy:

  1. Jak cudownie, że ten rozdział się pojawił, skoro miało go nie być. Sporo nam się wyjaśniło i mogę być spokojna o Wellingera. W końcu przestanę go posądzać o jakieś zazdrości. Jednak okazał się być w porządku.
    Za sprawą Wanka i reszty chłopaków zrobiło się zabawnie. A i Schuster pokazał łagodne oblicze :)
    Jeśli takie rozdziały piszesz na szybko, to chyba zawsze powinnaś je tworzyć w ten sposób ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Jest!!!!
    O matko, tak czekałam, żeby na jakimś fajnym blogu pojawił się nowy rozdział. Szczerze: nie spodziewałam się u Ciebie tak szybko.
    Wszystko się ułożyło i chyba nic się nie skomplikuje w najbliższym czasie. Takie moje wrażenie. W sumie to dobrze, bo Karl w tym blogu jest taki suuuuuper.
    No i dzięki, że wpadłaś do mnie na Michaela i Ellie. Właśnie idę pisać do nich trzeci rozdział.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem!
    Rozdział bardzo fajny, przyjemny, czasami właśnie takie nieplanowane są najlepsze ^^
    No, to trochę się uspokoiłam, jeśli chodzi o naszego Andiego, bo miałam coraz więcej wątpliwości. Całe szczęście. Oby teraz już wszystko szło jak z płatka.
    A chłopacy... no cóż, cali oni :D
    Czekam!
    Buziaki :**

    OdpowiedzUsuń
  4. No! Andi wreszcie. Strasznie się obawiałam, ale teraz odetchnęłam z ulgą :D
    Chłopaki hahah uwielbiam ich, rozwalają mnie totalnie
    Czekam na kolejny, buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj widzę, że dużo mam do nadrobieniaaaa... ale przeczytałam ten i stwierdzam, że warto :)
    Rozdział bardzo mi się podoba :) chłopcy są naprawdę słodcy. Po zajrzeniu do bohaterów pomyślałam, że Wellinger będzie czarnym charakterem opowiadania, ale widzę, iż wcale tak nie jest :)
    Szybko pisz nowy i mnie informuj :)

    Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do siebie :*
    byc-blizej-ciebie-chce.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak dobrze, że się już pogodzili :) Jestem ciekawa czy teraz już wszystko pójdzie prostą drogą do szczęścia. Buziole :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Hej zapraszam na mojego Bloga z Peterem Prevcem i Gregorem Schlierenzauerem :D
    http://elena6.blog.pl

    OdpowiedzUsuń