środa, 2 marca 2016

9.

Anne
~Cześć Karl.
Przepraszam, że przyjęłam propozycję Wernera żeby zostać waszą fizjoterapeutką. Wiem, że jesteś wściekły. Nie udawaj, że nie... Dobrze widziałam dzisiaj twoje spojrzenia pełne złości. Jeżeli moja osoba cię tak irytuje to powiedz od razu. Wymyślę jakiś powód i odejdę z kadry.
Tylko proszę bądź szczery...~
Czytałam po raz kolejny wiadomość do Karla. Nie wiedziałam, że moje pojawienie się w kadrze spowoduje u niego tak negatywne odczucia. Znam go na tyle dobrze, że w jego oczach mogę czytać jak w otwartej księdze. Wiem, że kazał mi o sobie zapomnieć ale właściwie tylko ja powinnam przy tym wszystkim cierpieć. Westchnęłam ciężko odkładając telefon na półkę i odwróciłam się na drugi bok. Na zewnątrz panowała wichura a ja leżałam samotnie w swoim mieszkaniu. Czułam się całkowicie osamotniona. Z rodzicami nie utrzymuję kontaktów, wyrodna córka. Faceta nie mam, i raczej długo nie będę go mieć.
Zawsze mogłabym zadzwonić po Wellingera, żeby przejechał te kilkadziesiąt kilometrów w całkowicie białym otoczeniu. Wolałam nie ryzykować jego życia i zdrowia, bo zamieć naprawdę nie była najlepszą porą na podróże. Mimo wszystko martwiłam się o tego chłopaka. Wiedziałam, że patrzył na mnie z pewną dozą czułości w oczach. Nie chciało mi się wierzyć, że w jakiś sposób zawładnęłam jego uczuciami. Przecież Karl tyle czasu mnie przekonywał, że to niemożliwe.
Och, znowu ten cholerny Karl. Zakochałam się jak nastolatka. To jest tak irytujące. Jak już myślałam, że coś może pomiędzy nami wyjść, on ucieka z podkulonym ogonem jak pies. Jak go dzisiaj zobaczyłam, to myślałam że wyjdę z siebie i stanę obok. Jak można być tak przystojnym?! To za mało na moją głowę...

Karl
Długo zastanawiałem się co jej odpisać.
Przecież to nie tak miało wyglądać.
Wyglądnąłem za okno i westchnąłem przeciągle.
Moje myśli znowu powróciły do dziewczyny. Pewnie siedzi teraz sama w swoim mieszkaniu. Ciekawe czy już wymyśla powody żeby odejść od nas? Nie chcę tego. Chciałbym jej to napisać, ale wolę to powiedzieć osobiście.
Właściwie sam już nie wiem czego chcę.
Wellinger zakochał się w Anne. Wszyscy to widzą. Ona na pewno też już się zorientowała. Jeszcze nie widziałem Andreasa tak szczęśliwego i z takim maślanym wzrokiem, mimo że znam go praktycznie całe życie.
Od początku wiedziałem, że ta drobniutka blondynka jest osobą jedyną w swoim rodzaju. Jednak nigdy nie przypuszczałem, że aż tak bardzo namiesza w moim życiu. I nie tylko moim. Głośno wypuściłem powietrze z ust i nerwowo przeczesałem włosy dłonią.
Powinienem teraz siedzieć koło niej. Tulić jej drobne ciało do mojego. Wdychać zapach jej słodkiego żelu pod prysznic i delikatnych perfum. Patrzeć w niebieskie oczy i słuchać dźwięcznego śmiechu.
Po omacku ubrałem się, znalazłem kluczyki od auta i dokumenty.
Instynktownie trafiłem pod jej blok i po kilku sekundach już stałem pod drzwiami jej mieszkania z uniesioną dłonią do pukania. Zawahałem się delikatnie, ale właściwie co miałem do stracenia? Nic.
Już po kilku minutach stała przede mną blondynka z nieułożonymi włosami, bez makijażu i prowizorycznej piżamie.
-Karl? - do moich uszu dotarł jej zaskoczony głos. Uśmiechnąłem się niepewnie.
-Cześć... - wymamrotałem cicho. Podniosła brew do góry. Odetchnąłem głęboko.
-Wejdź. - powiedziała cicho otwierając szerzej drzwi i wpuszczając mnie do środka.
-Przepraszam, że tak nagle ale...
-Nie masz za co przepraszać. - przerwała mi z delikatnym uśmiechem. Odwzajemniłem jej gest i ściągnąłem buty i kurtkę. - Zrobię ci gorącą herbatę. - powiedziała troskliwie znikając w drzwiach do kuchni.

Anne
Przyjazd Karla był dla mnie ogromnym szokiem. Nie spodziewałam się go zobaczyć w progu mojego skromnego mieszkanka. Poprawiłam rozwalone włosy i postawiłam wodę na herbatę. Widziałam, jak drży z zimna. Ciekawa jestem ile się zabierał aby zapukać w drzwi. Westchnęłam cicho i zerknęłam za okno. Śnieg padał nieprzerwanie. Że też chciało mu się wychodzić z domu w taką pogodę. Uśmiechnęłam się delikatnie, gdy dotarło do mnie, że zrobił to tylko dlatego aby przyjechać do mnie. Nurtowało mnie tylko jedno pytanie. Po co?
-Pomóc ci? - zapytał spokojnie stając koło mnie. Już po kilku sekundach poczułam jego perfumy. Mogłabym oddychać nimi całą dobę siedem dni w tygodniu.
-Poradzę sobie – uśmiechnęłam się delikatnie i wskazałam mu krzesło przy stole. Jednak on nadal stał koło mnie. Czułam jak moje policzki robią się gorące.
-Anne? - dotarło do mnie jego ciche pytanie. Spojrzałam na niego pytająco i wstrzymałam oddech czując jego wargi na swoich. Po chwili ogarnęłam się w sytuacji i zaczęłam oddawać jego pocałunki.
O cholera.
Co się właśnie dzieje?
Czy ja już umarłam i jestem po drugiej stronie?
Tak, zdecydowanie.
Po tej lepszej stronie...





Już przestaję męczyć Karla. Nie będę dla niego okrutna ;-)
Teraz pewnie będę czytać, że jestem okrutna dla Wellingera... Wybrałam mniejsze zło :D
Kolejne rozdziały się tworzą z prędkością karabinu maszynowego. Złapałam falę wznoszącą moją wenę :P
Dziękuję wam za komentarze <3
Do następnego za tydzień :*

CZYTASZ? ZOSTAW JAKIŚ ŚLAD - TO POMAGA! <3


7 komentarzy:

  1. Jejku, no wreszcie. Kibicowałam im od samego początku 💗💗
    Super rozdział, mimo że krótki. Zdecydowanie chcę więcej. Czekam na rozwój tej słodkiej sytuacji! Może będzie tak zasypane, że Karl nie będzie mógł wyjść od niej z bloku? ^^ HAHA, moja wyobraźnia xD
    Czekam na kolejny i pozdrawiam 😘😘

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem!
    Przyznaj się, chcesz wykończyć swoich bohaterów. Serca nie masz dla nich czy co? Ale fakt, już wolę, żebyś była okrutna dla Andiego. Wiem, wredna jestem xD Tak czy owak, rozdział świetny. Ależ nam się słodko zrobiło w końcówce ^^
    Widać, że Anne nie może przestać myśleć o Karlu. Ale czy na pewno dobrze, że między nimi iskrzy coraz bardziej? Już raz przez siebie cierpieli.
    Czekam!
    Buziaki :**

    OdpowiedzUsuń
  3. Hej!
    Tak, tak, tak!
    Wreszcie Karl się ogarnął i, zamiast siedzieć i zastanawiać się, co dalej, ruszył tyłek i pojechał do Ann. A to że odważył się jeszcze na pocałunek... Cudownie! Chyba Karl nie jest jeszcze na straconej pozycji. Zwłaszcza, że Ann i tak cały czas myśli o nim, choć mogłaby zwyczajnie ulec urokowi Andreasa.
    Oby jak najdłużej było pięknie między nimi. I oby Andreasowi nagle nie zachciało się walczyć uparcie o dziewczynie, która - jako pierwsza - mogłaby zdobyć jego serce.
    Czekam na kolejny.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. A więc nadrobiłam i jestem! :')

    Cóż, nie pasuje mi, że zrobiłaś z mojego Andiego na początku takiego nadętego buraka. Aż coś mi pękało w środku z rozgoryczenia, gdy czytałam te jego seksistowskie wymysły na temat Anne. A później... Później śmiałam się jak małe dziecko, bo jednak ktoś go omotał. Prawie usidlił i sprawił, że odpłynął w świat zakochanych. I wiesz, co Ci powiem? Ja mimo tego, że początkowo był bezdusznym łajdakiem, kibicuję mu całym serduszkiem!

    Poza tym, Karl również święty nie był. Kolejny, tym razem, nadęty egoista. Raz się nad sobą użala, raz chce zniszczyć życie Welliemu. Jakby to powiedzieć, obaj są siebie warci, a Anne powinna być z tym zabawnym Wankiem XD

    Niemniej jednak... Shippuję Anne i Andiego:')

    Co nie zmienia faktu, że możesz Andreasa trochę związkiem Karla z główną bohaterką pomęczyć, by zmienił się jeszcze na lepsze.

    Cóż, zaciekawiłaś mnie. Bardzo. Dlatego z niecierpliwością czekam na kolejne.

    Buziaki! ;*

    suenos
    __________
    nagly-powrot-do-przeszlosci.blogspot.com
    mysla-przewodnia-mojego-zycia-jest-on.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem i bardzo przepraszam za lekki poślizg, ale szkoła i nauka niestety nie poczekają..

    Bardzo mi się podoba, wiesz? W końcu Karlowa mordeczka nie będzie zdołowana, a na to czekałam. ^^
    Znęcaj się nad każdym, ale Karl i Anne mają zostać nietknięci!
    Czekam na kolejny. ;*
    Buziaki.

    OdpowiedzUsuń
  6. Taaaak! Karl wreszcie się ogarnął (: I bardzo dobrze, bo już traciłam nadzieję na cokolwiek.
    Przepraszam za beznadziejny komentarz :(
    Czekam na kolejny :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam Andreasa, ale skoro Karl przyjechał do Anne...Może to on jest jej przeznaczeniem :) Przy okazji zapraszam do siebie na rozdział o numerze podobnym do bałwanka - czyli 8 :) -> http://just-smile-like-you-meant-it.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń