środa, 23 marca 2016

12.

Wellinger
-Tak właściwie to... co się stało? - zapytała z westchnieniem blondynka podnosząc się z kanapy i wskazała mojej towarzyszce krzesło. Poszła w stronę łazienki.
-Wpadliśmy na siebie, no i było bliskie spotkanie z ziemią... i jej nadgarstek przypomina teraz dojrzałą śliwkę... - powiedziałem naprędce słysząc szum wody.
-Nie obraźcie się, ale brzmi jak kiepski wstęp do love story – powiedziała ze śmiechem wycierając dłonie o papierowy ręcznik. Podniosłem zaskoczony brwi do góry i zerknąłem na poszkodowaną dziewczynę koło mnie, której twarz zdobiły dwa ogromne rumieńce.
-Love story jak twoje i Karla? - zapytałem zimno patrząc uważnie na jej reakcje. Spojrzała na mnie zszokowana.
-Co? - wyrwało się jej.
-Nie patrz tak. Wank się wygadał. Tylko on mnie kocha. - chlipnąłem teatralnie przecierając policzki. Sam się sobie dziwiłem, że tak spokojnie teraz o tym mówię. Wellinger, co z tobą nie tak? Rozdwojenie jaźni? Pokiwała delikatnie głową i zaczęła delikatnie badać dziewczynę.
-Ał to boli. - warknęła szatynka wyrywając rękę spod sprawnych palców Anne. Blondynka spojrzała na nią z groźnym błyskiem w oku.
-Głupota podobno również. - powiedziała poważnie i wstała z klęczek. - Najlepiej będzie zrobić prześwietlenie. Niech zajmie się tym chirurg.
-Jakieś środki przeciwbólowe? Usztywnienie? Możesz ją zawieźć? - pytania z moich ust wyskakiwały w zawrotnym tempie.
-Wellinger... Nie jestem Matką Teresą. Płacą mi za zajmowanie się wami, nie kimś innym. Poza tym mój samochód odmówił współpracy. - wzruszyła obojętnie ramionami wychodząc z domku.
-Przepraszam za nią. Ma zły humor. - wyrwało się w stronę mojej towarzyszki. Wstała z krzesła i stanęła naprzeciwko mnie. Dopiero wtedy dostrzegłem tą głębie zielonego koloru jej tęczówek. W jakiś sposób mnie zahipnotyzowały. Mógłbym w nie patrzeć cały czas.
-Nie ma za co. Też mogłam tej ręki nie wyrywać... - westchnęła. - Pójdę już.
-Poczekaj na koniec treningu. Zawiozę cię do szpitala. - powiedziałem spokojnie. Spojrzała na mnie z niepewnością. Po chwili delikatnie kiwnęła głową.


Anne
Zirytowana do granic możliwości wyszłam z terenu skoczni. Odpaliłam papierosa trzęsącymi się dłońmi. A miałam, cholera, nie palić.
No ale kurde. Bez przesady żebym ja się jakąś przypadkową dziewczyną zajmowała. Ja rozumiem, że Andreas wziął na siebie odpowiedzialność. Szkoda, że dziewczyna nie skorzystała i nie dała mi się zbadać do końca. Jeszcze jakbym mocno ją ściskała. Naprawdę delikatniej się nie dało.
Zaciągnęłam się mocno dopiero po chwili wypuszczając dym z moich płuc. Odetchnęłam głęboko przysiadając na murku. Dopaliłam na szybko i wróciłam na trening chłopaków po drodze wyjmując jedną gumę do żucia i spokojnie rozgryzałam ją zębami idąc w kierunku swojego stałego punktu obserwacyjnego pod skocznią.
Oparłam się spokojnie o bandy skoczni i ubierając kaptur kadrowej kurtki patrzyłam w górę. Rozbieg pomimo wiosennej aury pokrywał lód a na zeskoku nadal utrzymywał się nawet biały śnieg.
-A ty jak zwykle nie masz czapki? - zapytał z westchnieniem Karl podchodząc do mnie po swoim udanym skoku treningowym. Wzruszyłam delikatnie ramionami i uśmiechnęłam się do niego słodziutko. Pokręcił lekko głową. Właściwie nie wiedziałam dlaczego zaprzestałam nosić czapki. Kiedyś były one nieodłącznym elementem mojego życia. Zimowe nakrycia głowy, fullcapy chroniące moją głowę w lecie...
-Właściwie to... ciepło jest – powiedziałam patrząc w jego czekoladowe tęczówki.
-I myślę, że właśnie dlatego masz ubrany na głowę kaptur – usłyszałam jego cichy śmiech po czym zostałam szczelnie zamknięta w jego ramionach a na policzku poczułam jego ciepłe, delikatne usta. Pokiwałam głową ze słodkim uśmiechem idiotki i wybuchnęłam śmiechem widząc jego minę na ten gest.
-Oj no dobrze. Idę po tą czapkę. - powiedziałam w końcu zrezygnowana i szybkim krokiem udałam się do domku.

Geiger
Uśmiechnąłem się do siebie lekko. Moja mała, zapominalska blondyneczka. Za każdym razem jak spojrzałem jej w oczy mogłem w nich zobaczyć miłość i te wesołe iskierki, dzięki którym nabierałem nowej energii na kolejne minuty swojej marnej egzystencji.
Pomimo krótkiego czasu zdążyłem się od niej uzależnić.
Jej niesforne włosy.
Ta głębia jej tęczówek z których można odczytać wszystkie emocje.
Jej delikatnie zadarty nosek.
Jej ciepłe wargi.
I te wiecznie chłodne dłonie, które idealnie koiły skórę i mięśnie podczas masażu po każdym treningu.
Mógłbym ją podziwiać całą wieczność. Jej drobne ciało coraz mocniej na mnie oddziaływało. Podczas masaży najchętniej leżałem na brzuchu, co pozwalało mi ukryć tą niezależną ode mnie reakcję. Po chwili poczułem czyjąś dłoń na ramieniu więc automatycznie się odwróciłem stając twarzą w twarz z Schusterem. Oho. Kłopoty.
-Geiger. - zaczął poważnym tonem. Przełknąłem nerwowo ślinę. - Musimy poważnie porozmawiać.
-Słucham trenerze. - wydukałem po chwili łamiącym się głosem.
-Masz się przede wszystkim skupić na skokach. Na zawodach z Anne utrzymujcie kontakty czysto zawodowe. Nie chcę żadnych afer w kadrze. Naprawdę wam kibicuję ale jako sportowiec powinieneś wiedzieć, że to będzie najlepsze rozwiązanie żebyście mieli spokój od nachalnych dziennikarzy. - całą swoją wypowiedź utrzymywał ten ojcowski ton.
-Rozmawiałem już z nią na ten temat. Ja nie chciałbym ukrywać naszego związku... Niestety Anne popiera słowa trenera. - westchnąłem. Oboje mieli rację. Potrzebny był spokój w naszej kadrze. Każdy musiał się skupić na swoich zadaniach.
-Cieszę się, że doszliście do takich wniosków sami.
-Trenerze? A moglibyśmy mieć chociaż razem pokój? - wypaliłem z pytaniem a Werner o mało co nie zakrztusił się własną śliną.
-Nie chcę tak młodo zostać wujkiem. - puścił do mnie oczko i nie czekając na moją odpowiedź oddalił się wracając do gniazda. Patrzyłem za nim z niedowierzaniem.
Trener nam zwariował.
Trzeba mu psychiatry szukać.
On młody?
Pffff.
Dobre sobie.
Zaśmiałem się lekko i wsiadłem na wyciąg aby ponownie zasiąść na belce startowej.




Przyznam się wam szczerze, że mam już napisany epilog.
Wena przyszła wczoraj (tak, miałam zrobić semestralny projekt z niemieckiego) i szkrobnełam co nieco.

Nie wiem jak wy, ale ja po tym sezonie na pewno zapamiętam Gorana Janusa tańczącego jakieś wschodnie tańce-hulańce :D

Zapraszam również TUTAJ, gdzie od poniedziałku wisi sobie nowy rozdzialik :D

CZYTASZ? SKOMENTUJ - TO POMAGA! <3

6 komentarzy:

  1. Jestem i tutaj!
    Jak dla mnie, rozdział jest bardzo dobry ^^ Ale... jak to epilog? Czyli co, niedługo koniec? :(
    Hmm... czyżby Wellinger coś tam nadal żywił w stosunku do Anne w swoim serduszku? Mam nadzieję, że nie będzie się w nic mieszał.
    Uroczo, jak Karl martwi się o swoją ukochaną. Aż miło się na nich patrzy.
    Schuster jaki zapobiegliwy :D
    Czekam!
    Oj, ten sezon był ciekawy, to trzeba przyznać. Sporo się działo, nie tylko pod względem czysto sportowym :)
    Buziaki :**

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej!
    Haha, fajny (tak, użyję tego okropnego słowa), a zakończenie rozbrajające :)
    A Wellinger to właściwie czego chce? Nadal myśli, że mógłby coś tam... z Anne? Czy zajmuje się już całkowicie nową, dopiero poznaną osóbką?
    Karl tak słodziutko myśli o ukochanej. Jest nią oczarowany :) Oszalał z tą prośbą o wspólny pokój. Mógł spodziewać się takiej reakcji trenera :)
    Czekam na kolejny rozdział. Oby jak najdalej było jeszcze do epilogu, o którym wspomniałaś.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Jaki słodki rozdział <3 Już epilog? Cóż, przejdziemy do zmagań Anniki z nałogiem :) Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Dopiero co zaczęłam się tutaj udzielać, a Ty już mówisz o epilogu? Szkoda, że koniec jest już bliski i nieunikniony, ale pozostaje nam opowiadanie z Norwegami i Anniką, więc jest dobrze. ;)
    Trochę nie rozumiem Andiego. Wydawało mi się na początku, że chce wykorzystać tę biedną dziewczynę, by wzbudzić jakieś uczucia w Anne, ale teraz... teraz się zachwyca kolorem jej tęczówek, więc nie rozumiem go. :D
    Natomiast Karl jest w stu procentach uroczy! Aż uśmiech się ciśnie na usta, kiedy czyta się o tej dwójce. Wciąż trzymam za nich kciuki. ;))
    Czekam na następny!
    Pozdrawiam, a także zapraszam do siebie na nowości! ;**

    OdpowiedzUsuń
  5. Wielka szkoda, że już planujesz epilog, bo ja się tak rozkręciłam w czytaniu Twojej opowieści! Naprawdę piszesz bardzo dobrze. Oddajesz emocje bohaterów w naturalny sposób! :)
    Pozdrawiam Cię!

    OdpowiedzUsuń
  6. Przeczytane już dawno, ale komentuję dopiero teraz. Wybacz :(
    Karl jest uroczy ♥ Uwielbiam go i mam nadzieję, że nie zranisz ani go ani Anne.
    Ale Welli to czego oczekuje? Bo nie nadążam za nim.
    Czekam na kolejny
    Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń