czwartek, 25 lutego 2016

8.

Geiger
Szedłem zamyślony na trening. Po raz kolejny ziewnąłem szeroko. Nie spałem pół nocy rozmyślając o Anne. Coraz bardziej żałowałem wypowiedzianych w jej stronę słów. Jak mogłem być aż takim wielkim idiotą?
Zauważyłem, że blondynka coś do mnie czuje. Ja byłem, właściwie nadal jestem, w niej zakochany po uszy. Ale. No właśnie. Wellinger. Prędzej czy później i tak by ją poderwał. A ja bym znowu cierpiał. On zawsze znalazł sposób na dziewczyny. Od początku byłem na straconej pozycji. Teraz trochę pocierpię, później mi przejdzie.
Słyszałem od chłopaków, że Wellinger chodzi z głowa w chmurach od pewnego czasu. Czyżby któraś go w końcu usidliła? Zaśmiałem się na te myśli. Wiele dziewczyn o tym marzyło. Legenda głosi, że kiedyś którejś się uda. Chyba jestem jedyny, który twierdzi że nie. Przecież ten człowiek nigdy się nie zmieni.
Odetchnąłem głęboko stając przed drzwiami hali.
Zamarłem.
Anne.
Będzie cierpieć przez tego dupka. Nie mogę na to pozwolić. Muszę spiąć dupę i zawalczyć o nią.
Nie mogę mu pozwolić, żeby zrobił mojej pani doktor krzywdę.
O nie, Wellinger. Tym razem możesz pomarzyć.
Pokiwałem delikatnie głową i z hukiem wparowałem na halę.


Anne
Wieczorem dnia wcześniejszego dostałam telefon od trenera Schustera. Zaproponował mi współpracę z kadrą. Byłam w ciężkim szoku. Właściwie to cieszyłam się. Bo dlaczego nie?
Martwiła mnie tylko jedna osoba – Karl. Kazał mi zapomnieć o swojej osobie a ja tak nagle się wpieprzę do kadry. No cóż, będzie to musiał przeżyć.

Przeczytałam dokładnie umowę po raz drugi i w końcu podpisałam ją pożyczonym od Wernera długopisem. Uśmiechnęłam się do mężczyzny oddając mu plik kartek. Odetchnęłam głęboko.
-Mam nadzieję, że zostaniesz na dzisiejszym treningu. Zapoznam cię zresztą chłopaków, bo Karla i Andreasa już znasz. - zobaczyłam jego ciepły uśmiech. Chcąc, nie chcąc zrobiłam dobrą minę do złej gry. Pokiwałam głową z chyba zbyt dużym entuzjazmem.
-Mam nadzieję, że mnie zaakceptują. - powiedziałam spokojnie uśmiechając się lekko do mężczyzny.
-Jestem tego pewny. - zaśmiał się wesoło – a właśnie. Kadrowe rzeczy. - powiedział klepiąc się w czoło. Podszedł do wielkiej szafy za swoimi plecami i podał mi kilka zapakowanych torebek. Schuster, doszłam tu na nogach, nie dostawczakiem... Znowu będę musiała prosić Andreasa o transport do domu...


Wellinger
Po kilku dniach przerwy w końcu pojawiłem się w pełni sił na treningu. Z szerokim uśmiechem wpadłem na halę i od razu popędziłem do szatni się przebrać.
-Księżniczka wróciła! - pisnął Wank rzucając się na mnie. Zaśmiałem się lekko poklepując go po plecach.
-Dobra stary, bo jeszcze ktoś pomyśli, że jesteśmy gejami czy coś. - powiedziałem spokojnie próbując się wyrwać z jego mocnego uścisku.
-A od kiedy ci to tak przeszkadza? - zapytał ze śmiechem Freitag. Spojrzałem na niego spod byka i szybko przebrałem się w dresy.
-Jakoś ostatnio sobie to przemyślałem. - uśmiechnąłem się szeroko i napotkałem wrogi wzrok Karla. Uniosłem delikatnie brwi do góry i po chwili cały w skowronkach wszedłem na halę i zacząłem się w spokoju rozgrzewać.

Anne
Przebrałam się w kadrowe dresy w łazience zostawiając rzeczy w gabinecie trenera. Weszłam z mężczyzną na halę i dostrzegłam blondyna rozgrzewającego się tyłem do wejścia. Uśmiechnęłam się lekko na widok jego dobrej sprawności. Stanęłam z resztą sztabu pod ścianą i rozmawialiśmy spokojnie. Po chwili na parkiet wyszła cała kadra więc odwróciłam się w ich stronę.
-Chłopcy. Przedstawiam wam nową panią doktor. Anne Marrit od dziś jest do waszej dyspozycji. - powiedział wesoło Schuster patrząc na swoich podopiecznych. Zerknęłam na niego niepewnie a skoczkowie uśmiechnęli się do niego jednoznacznie.
-Zgłaszam się pierwszy na masaż! - krzyknął Welli wysoko podnosząc rękę. Spojrzałam na niego przekrzywiając lekko głowę i zaśmiałam się.
-Już cię dość wymasowałam. Daj innym szansę. - powiedziałam ze śmiechem.

W trakcie ich treningu usiadłam na trybunach i przeglądałam papiery poprzedniego lekarza. Po treningu podeszłam do spoconego i zmęczonego Andreasa.
-Możesz mnie podrzucić do domu? - zapytałam spokojnie patrząc prosząco na chłopaka.
-Jasne że tak – uśmiechnął się do mnie szeroko i przetarł spocone czoło.
-Dzięki – powiedziałam spokojnie i spojrzałam na przechodzącego obok Karla. Westchnęłam ciężko i patrzyłam na niego przepraszająco.

Geiger
Wściekły wróciłem do domu po treningu. Faktycznie Wellinger latał po hali jak natchniony. Miałem wrażenie, że to wszystko sprawka Anne. I chyba się nie pomyliłem. Ślinił się do niej jak mops na widok karmy.
Kiedy przechodziłem obok widziałem jej przepraszający wzrok. Coś było między nimi na rzeczy? Przewróciłem się na drugi bok na łóżku i tępo patrzyłem na jeden punkt w ścianie.
Po chwili ciszę w pokoju przerwał dźwięk informujący mnie o wiadomości.
Anne?
Cóż ona ode mnie chce?
Szybko przeciągnąłem palcem po ekranie kreśląc wzór odblokowujący.

Nie wierzę...




Oddaję w wasze ręce rozdział 8.
Kopnęło mnie w dupę drugie miejsce Karla i kilka kolejnych części czeka w folderze na opublikowanie!
Obiecuję, że już niedługo wszystko się poukłada i zrobi się sweet love story.
A już w przygotowaniu kolejne opowiadanie, tym razem nie słodkie i niewinne. z Norwegami w roli głównej.

Buziole! :*

CZYTASZ? ZOSTAW JAKIŚ ŚLAD! TO POMAGA! <3

4 komentarze:

  1. szkoda mi Karla, bo ostatnio go polubiłam :( nie krzywdź go, bo przecież teraz cierpi.
    Welli z jednej strony mnie denerwuje, ale z drugiej nie. jest teraz taki... inny.
    czekam na kolejny
    buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Eh, przygnębiony Karl to nie Karl... nie bądź dla niego taka okrutna, bo szkoda mi chłopaka. :) Jeszcze od teraz będzie musiał znosić spojrzenia między Anni i Wellingerem, a to zdołuje go jeszcze bardziej.
    Natomiast Andreas... mam mieszane uczucia co do niego. Może to z czasem się zmieni, kto wie. ^ ^
    Ale za tę końcówkę to powinnam Ci krzywdę zrobić! Nie kończy się w takim momencie, no proszę Cię. Teraz nie mogę doczekać się następnego, bo zastanawia mnie po co Anne do niego zadzwoniła. :D

    Czekam aż zrobi się sweet love story, trochę cukru nigdy nie zaszkodzi, prawda? :D No i oczywiście na nowe opowiadanie z moimi kochanymi Norwegami. <3

    Weny, Kochana.
    Buziaki. ;*

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem!
    Cudny rozdział, naprawdę bardzo fajnie się go czytało.
    Szkoda tylko, że nasz Karl cierpi. Jak mogłaś go doprowadzić do takiego stanu? Biedak...
    Po drugiej stronie mamy jeszcze Andreasa, w którym coś mi się powoli nie podoba... czyżby coś kombinował?
    Czekam! Na nowość także, tam gdzie Norki, tam i ja :D
    Buziaki :**

    OdpowiedzUsuń
  4. Hej!
    KiedynTy mnie do siebie zapraszałaś? Lepiej tego nie analizować. W końcu dotarłam, nadrobiłam zaległości, ale komentuję dopiero teraz.
    Podbiłaś moje serce moimi ulubionymi niemieckimi bohaterami.
    Wellingera zdążyłam polubić, znielubić i znów polubić. Chyba on nie jest znowutaki zły, za jakiego ma go Karl, choć może to zasługa i urok Ann :-) Jeśli chodzi o Karla, to właśnie jemu kibicuję we wszystkim. Mam nadzieję, że zdobędzie się na odwagę i zawalczy o dziewczynę. I nie zrobi żadnej głupoty!
    Świetna wiadomość, że szykujesz coś nowego, ale chyba tutaj jeszcze nie masz zamiaru kończyć? Ja chcę się pozachwycać sweet love story, którą zapowiadasz :-)
    Czekam na nowość.
    Pozdrawiam Cię serdecznie!

    OdpowiedzUsuń